Słodko-gorzki teatr za darmo

Nieznany numer. Odbierasz. W tle muzyczka zupełnie jak przy rejestracji do lekarza. Czyli taki Chopin w wersji ośmiobitowej, jak z Mario Bros. Rozmawia z tobą przemiła pani, która chce abyś zrezygnował z ciekawszych zajęć i w najbliższy weekend udał się na prezentację garnków, pościeli czy czegoś w tym guście. Wahasz się. Mówisz, że nie masz czasu. Chcesz ją jak najszybciej spławić. Nalega na wysłanie do Ciebie zaproszenia. W końcu zgadzasz się.

Jakiś czas temu właśnie do mnie wykonano taki telefon. Po raz n-ty zapraszano mnie do Hotelu Diament na bardzo interesujące show. Tym razem się zgodziłem. Wraz z dziewczyną poszliśmy tam, traktując to jako socjologiczny eksperyment, obserwację. Wydarzenie okazało się być przesiąkniętym manipulacją oraz słodko-gorzkimi nutami przedstawieniem teatralnym.

Tego wieczoru cała sala wypełniona była po brzegi. Niemal w zupełności ludźmi po 60 roku życia. My stanowiliśmy zdecydowany wyjątek. Przyznaję, że było to nieco dziwne przeżycie. To tak jakby hiphopowiec poszedł przypadkiem na imprezę blackmetalowców. Po paru minutach nastąpiło jednak rozluźnienie. A to za sprawą prezentacji robota wielofunkcyjnego ;]

Pani, taka z tych co to mają gadane, opowiadała, i opowiadała, i opowiaaadła jaki to on jest super. Pan demonstrował możliwości robota, niczym steward w samolocie pokazujący jak założyć maskę tlenową. Nastąpiła interakcja z publicznością. Okazało się, że niektóre osoby są już szczęśliwymi posiadaczami takich robotów. Podstawieni? A może od prezentacji uzależnieni? Chwila zwątpienia przyszła, gdy okazało się iż taki sprzęt kosztuje około 6 tysięcy złotych. No ale sprząta, niemal sam, czyści wszystko, również portfel i konta polskich emerytów.

Jako, że siedzieliśmy w pierwszym rzędzie – widać było, że robot nie jest Bogiem. Plamę na dywaniku w paski (ciekawe dlaczego w paski?) było po całej ceremonii nadal nieco widać. Ale żeby to zobaczyć trzeba siedzieć w pierwszym rzędzie i mieć dobry wzrok. A wasza Babcia ma dobry wzrok? A wie co to manipulacja? Jeśli tak, to jest w mniejszości w swojej kategorii wiekowej.

Po prezentacji pościeli wełnianej był czas na pytania z sali. - A co jeśli ktoś ma uczulenie na wełnę? – padło zagadkowe pytanie. - Jak się ma uczulenie na pomidory, to się nie je pomidorów. Jak się ma uczulenie na wełnę, to się nie śpi w wełnianej pościeli. Proste – odpowiadała wyszczekana pani. Publiczność w starszym wieku nie miała szans… - Czy to jest firma z polskim kapitałem? - Tak.

Potem nastąpiło losowanie. Ktoś wygrał pas biodrowy. Ktoś osłonę na oczy do spania. Wcześniej była mowa o darmowej pościeli. Okazało się, że darmowa to ona będzie, ale jak się kupi robota. Zauważyłem bardzo wiele celowych niedomówień i zniekształceń w komunikacji.

Przedstawienie z punktu widzenia organizatorów bardzo udane. Około 10 osób kupiło robota i/lub pościel. Niektórzy po „okazyjnej” cenie. Większość jednak tego totalnie nie potrzebowała. Jedna starsza pani spłacała jakiś inny sprzęt na raty. Wahała się, ale ostatecznie kupiła sobie nową rzecz…

Na koniec miały być zapowiadane kurtki i upominki. Ja kurtki nie miałem dostać, bo były tylko dla mężów. Okazało się jednak, że upominki nie dojechały... W samochodzie zostały tylko choinki i jakieś inne bzdety. Widząc jak żałosne jest zakończenie tego słodko-gorzkiego show, ostentacyjne opuściliśmy salę, ku zdziwieniu części widowni.

Przedstawienie bardzo oddziaływało na emocje i zmuszało do przemyśleń. Poruszyło do głębi. Być może wybiorę się jeszcze raz na takie coś, ale wtedy postaram się wszystkie te oszustwa od razu im wywlec na wierzch. Rozumiem, że ktoś w dzisiejszych czasach może nie móc znaleźć pracy. Ale babrać się w takim czymś? To przecież jak oszustwo przez telefon „na wnuczka”. Już chyba wolałbym sprzedawać wódkę w monopolowym niż zajmować się takim czymś. Wstyd.

Myśląc o własnej karierze nie zapominajmy o właściwym zarobkowaniu. Hej!

comments powered by Disqus