Przyjemne z pożytecznym

W życiu chodzi przede wszystkim o to, aby być szczęśliwym. Bardzo często to powtarzam, bo nie tylko innym, ale i samemu sobie trzeba to co jakiś czas przypominać. Powtarzam też, że dobrze, gdy nasza praca związana jest chociaż troszkę z tym, co lubimy, a może nawet kochamy robić. Wtedy to perfekcyjne połączenie. Okazuje się, że samo z siebie zdarza się to jednak bardzo rzadko. Co można więc zrobić, aby zachować szczęście i zdrowy rozsądek?

Rozwijaj pasję po godzinach

Gdy warunki finansowe nie pozwalają nam na postawienie życia na jedną kartę, nie powinniśmy od razu rzucać w cholerę znienawidzonej pracy. Dobrze jest zamiast tego zacząć realizować poboczne projekty, które z czasem mogą przerodzić się w dominującą formę dochodu, który pochodzi z pasji. To może być prowadzenie bloga tematycznego, granie na fortepianie, malowanie czy cokolwiek innego. Ważne, aby nas to cieszyło. I żeby od czasu do czasu myśleć jak możemy przekuć tę umiejętność w rynkową wartość w przyszłości.

Ja w ten sposób zacząłem rozwijać się w kierunku pisarskim. Zarabiając na życie w różnych pracach, które nie do końca dawały mi satysfakcję, na boku pisałem opowiadania. Wziąłem udział w kilku konkursach literackich. Rozwinąłem się. Zyskałem dzięki temu na pewno nowe umiejętności, które mogę przekuć w lepsze pisanie, także komercyjnych tekstów.

Zbliża mnie to jednocześnie do marzenia, które zamierzam niedługo zrealizować. A jest nim napisanie i wydanie własnej książki ;] Wychodząc z założenia, że nie od razu Rzym zbudowano, pomyślałem, że lepiej najpierw zobaczyć czy jestem w stanie napisać opowiadania na kilkadziesiąt tysięcy znaków, zamiast rzucać się na pisanie kilkusetstronicowej książki bez przygotowania. Udało się, wiec idę do przodu.

W podróż z dwóch powodów

I tu dość płynnie przechodzimy do drugiego sposobu na to, jak spróbować rozwijać swoje zainteresowania i jednocześnie nie popaść rutynę. Otwarcie granic daje wiele możliwości. Dlatego też za parę dni jadę na 3-4 miesiące do Norwegii. To wyjazd turystyczno-zarobkowy, dzięki któremu mam okazję rozwinąć swoją podróżnicza pasję, jak i spróbować zarobić pieniądze, które w najlepszym wypadku pozwolą mi na całkowite poświęcenie się napisaniu debiutanckiej książki po powrocie do kraju. O tym skąd dokładnie wziął się i jak przez lata ewoluował mój pomysł na ten wyjazd napisałem szerzej na drugim blogu.

Pracowanie przez kilka miesięcy za granicą, aby przez resztę roku realizować bez większego stresu poboczne projekty, jest rozsądnym, ale dość ryzykownym rozwiązaniem. Ryzykownym, w takim sensie, że zarobienie dużej ilości gotówki w szybkim czasie może się nie udać. Takie wyjazdy i luki w cefałce mogą być też przeszkodą w robieniu korporacyjnej kariery. Myślę, że to jednak mimo wszystko rozwiązanie bardziej rozsądne niż życie na kredyt i rozwijanie niepewnego biznesu czy pasji, która nie rokuje na duże zarobki.

Taki wyjazd to również porządne przedsięwzięcie pod względem organizacyjnym. Widzę to po ilości rzeczy, które musiałem przed ta wyprawą zrobić. Lista była przeogromna. Głownie dlatego, że to moja pierwsza tak wielka wyprawa. A dodatkowo samotna i autostopowa. Wszystko na niej musi być niezawodne i jak najbardziej komfortowe. A Dbanie o komfort i bezpieczeństwo wymaga zawczasu sporego wysiłku.

Pozorna przerwa w pisaniu

Magister na czas mojej wyprawy na Północ będzie nieaktywny. Rozmyślać będę oczywiście i sytuacji Absolwentów w Polsce i za granicami naszego kraju, a swoje spostrzeżenia notować w kajecie. Posty jednak nie będą się pojawiać. Możecie być jednak pewni, że po przyjeździe zasypię Was nowymi przemyśleniami w tej materii.

W podróż nie zabieram ze sobą laptopa ani tableta. Dlatego na drugim blogu notek również nie będzie. Łe? Będę za to w miarę regularnie wrzucał kilkuminutowe filmiki na moim kanale na portalu YouTube, do którego subskrypcji w tej chwili gorąco zachęcam ;]
Wish me luck! Hej! ;]

comments powered by Disqus